Informacje
Strona Główna
Co to jest OMEP?
Polski Komitet OMEP
Ramowy plan pracy
Zespół Programowy
Oddziały OMEP
Struktura
Statut
Współpraca z zagranicą
Ośrodek Informacji
oddziały
lubelski
podlaski
warszawski
Częstochowa
Kraków
Łódź
Przemyśl
Słupsk
Sopot
Artykuły
Teoria
Praktyka
Ze świata
biuletyn
O Biuletynie
Redaktorzy
Kontakt
Nowe artykuły
Popularne
Odmienna metoda nauki czytania Ireny Majchrzak Drukuj E-mail
Oceny: / 45
KiepskiBardzo dobry 
Praktyka
Nadesłał Wiśniewska Marta   
wtorek, 25 kwiecień 2006

JESZCZE O INICJACJI /komentarz/

Nauczyciele pytają mnie często, kiedy dziecko jest dostatecznie dojrzałe do przeżycia aktu inicjacji. Odpowiedź może wydać się zaskakująca. Simona, jak pamiętamy, miała osiem lat. Późniejsze jednak doświadczenia, moje i cudze, udowodniły, że inicjację przeżywają ze wzruszeniem i zrozumieniem już dwuletnie dzieci. Taką próbę przeprowadziła dyrektorka żłobka w Warszawie, pani Grażyna Zając. Dzieci były zachwycone widokiem zapisu swoich imion, stosunkowo łatwo je rozpoznawały i bardzo chętnie wykonywały ćwiczenia uzupełniające. Powodzenie tej próby wywołało prawdziwe zdumienie wśród innych wychowawczyń - a także pewną konsternację; okazało się przecież, że nawet dzieci w żłobku doskonale sobie radzą bez tych wszystkich „znaków rozpoznawczych", zajączków, wisienek czy grzybków, które tradycyjnie przydaje się małym podopiecznym.
W wyniku podobnych doświadczeń nauczyciele zaczynają wątpić, czy rzeczywiście wiedzą, co może, a czego nie może dziecko w wieku dwóch, trzech czy czterech lat. Przy ocenie „dojrzałości" małego ucznia - dojrzałości do kontaktu z językiem pisanym - często nie bierze się pod uwagę wpływu emocji na pobudzenie inteligencji. Dziecko, nawet dwuletnie, przygląda się swojemu imieniu z ogromną ciekawością i w skupieniu chłonie wszystkie informacje, które go dotyczą; obserwuje kształt i położenie „swoich" liter, porównuje je z literami w imionach kolegów, wyciąga uogólniające wnioski. Akt inicjacji przyspiesza rozwój inteligencji.
Dlatego proponuję, by inicjacja stała się formą powitania dziecka w przedszkolu - niezależnie od wieku, w jakim do nas przychodzi.
Trzylatki przeżywają inicjację głęboko i uroczyście, ale i ze starszymi wychowankami - nawet, jeśli już wiedzą co nieco o literach, lecz jeszcze nie czytają płynnie - warto przejść ćwiczenia związane z analizą imienia. Przyjrzenie się temu słowu, dostrzeżenie kompozycji jego składników, pomoże bowiem dziecku szybko uporządkować wcześniej poznane elementy pisma i zrozumieć jego reguły.
Nauczyciele często zastanawiają się: jak można zapewnić każdemu dziecku intymny kontakt z wychowawcą w czasie inicjacji, jeśli, na przykład, grupa liczy około dwudziestu wychowanków?
To całkiem łatwe. Przywołujemy do siebie któregoś z podopiecznych na przykład rano, kiedy dzieci się dopiero zbierają, lub przed wyjściem do domu, gdy ostatnia grupka czeka na swoich opiekunów, także w czasie leżakowania albo indywidualnych zabaw. Trzeba tylko uważać, by nie odrywać dziecka od jakiegoś zajęcia, którym akurat jest pochłonięte. Nie należy się obawiać, że inni wychowankowie mogą przeszkadzać - okazuje się, iż pozostałe dzieci zazwyczaj w milczeniu gromadzą się wokół stołu pani i czekają na swoją kolej.
W ciągu tygodnia wszystkie dzieci powinny już mieć swoje wizytówki.
Uczestnicy moich warsztatów zazwyczaj dziwią się, że podczas przeprowadzania aktu inicjacji nie cofam się przed tak zwanymi dwuznakami („rz",cz", itd.) ani przed zmiękczeniami ( „ń", „ś", itd), i że jako przykładu używam tak „trudnego" imienia, jak Agnieszka. Od wielu lat w polskim systemie nauczania obowiązuje bowiem rygorystyczna zasada, że słów, w których występują głoski zapisywane dwiema literami, unika się na początku nauki czytania. Uważam to za zupełnie bezzasadne. Kiedy używamy imion dzieci, ewentualne trudności związane takimi słowami, zostają przezwyciężone w sposób naturalny. Agnieszka wie, jak się wymawia jej imię, przecież słyszy je ciągle, od narodzin. Całą swoją strategię dydaktyczną buduję na fakcie, że dziecko zaczynające naukę wie doskonale, jak brzmi jego imię (nawet jeśli samo nie umie go jeszcze prawidłowo wymówić), nie wie natomiast, jak się je pisze. A zatem mu to pokazuję. Właśnie, p o k a z u j ę. Niczego nie trzeba tłumaczyć, ponieważ wszystko, co w momencie inicjacji jest ważne, dziecko może po prostu z o b a c z y ć. I Agnieszka widzi, że znany jej dźwięk „sz" wyrażany jest w piśmie literami „s" i „z".
- Pokazuje pani Agnieszce także swoje własne imię. Czy to nie za wiele informacji na początek? - pytają mnie często słuchacze.
Proces przyswajania sobie wiedzy polega w dużej mierze na dostrzeganiu różnic. W tym przypadku chodzi o różnice kształtów różnych liter. Tak więc:
-To jest Agnieszka, a to nie jest Agnieszka. To jest Irena.
W ten sposób pomagam dziecku dostrzec specyficzny związek pomiędzy literą a dźwiękiem - znakiem graficznym a głoską. W imieniu Irena nie słychać „ a" na początku i łatwo dostrzec, że pierwsze litery tych dwóch imion mają odmienny kształt. Nie trzeba tego wszystkiego tłumaczyć, wystarczy pokazać. To, co się widzi, jest łatwe. Nie chcę przecież, żeby Agnieszka wszystko od razu zapamiętała i nie chcę jej z tego odpytywać. Pragnę tylko, by zauważyła różnicę, nic więcej.


Statystyka
Użytkownicy: 87
Newsy: 139
Odnośniki: 53
odwiedzających: 710121
Gościmy
Aktualnie jest 6 gości online
Logowanie
Login
Hasło
Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Linki
Strony OMEP
Przedszkola
Organizacje
Dla nauczycieli
Firmy wspierające
MP-SOFT © 2006   ::   Administrator: admin@omep.org.pl   
włosy wypadanie piosenki dla dzieci piosenki dla dzieci tłumacz przysięgły weterynarze przedszkola warszawa kostka granitowa zielona góra
Zamknij X